Wczoraj kiedy próbowałem rozpocząć pisanie bloga zadzwonił dzwonek do drzwi. Nerwowo zamknąłem okno przeglądarki i pobiegłem otworzyć, wiedziałem komu otwieram...
ten dzwonek do drzwi to był mój Głos Rozsądku wracała z zajęć jogi. Nie wie, że zacząłem pisać bloga i póki co niech tak zostanie. Absolutnie nie mam przed nią nic do ukrycia, ale to co będę wyrzucał z siebie chciałbym żeby zostało na razie anonimowe.
Skoro o głosie mowa - jesteśmy razem 7 lat, poznaliśmy się na wakacjach (typowe) ale nietypowa była nasza dalsza znajomość.
Skład:
One (kilka) niepokornych licealistek bliżej końca niż początku,
My (kilku) 3 prawdziwych reszta doszywanych (wtedy wydawało by się przyjaciół dziś nie koniecznie) u progu lub już za progiem.
Miejsce:
Ośrodek ... nieważne.
Lipiec pierwsze spotkanie (beze mnie, odizolowałem się i wyjechałem na pomorze, czułem że jak zostanę to nie przygotuję się do egzaminów na studia) a tym czasem w ośrodku: szok, wscieklizna, szał macicy, alkohol, bezsenne noce, zauroczenie...
Wracają nie poznaję ich ...
Sierpień kolejne spotkanie (tym razem ze mną) to samo ze zdwojoną siłą ... to były jedne z moich najpiękniejszych wakacji.
2 dni po powrocie uświadomiłem sobie, że się zakochałem ... cierpiałem z niemocy i z braku zainteresowania drugiej strony.
Fakt jest taki, że My i One bardzo przypadliśmy sobie do gustu. Skład się oszlifował a przelotne miłostki stały się tłem dla naszej przyjaźni. Dzieliła nas spora odległość mimo to staraliśmy się kilka razy w roku spotkać i odbić sobie to co straciliśmy między spotkaniami. Zawsze piliśmy alkohol i cieszyliśmy się z faktu, że widzimy swoje ryje - to były dobre, naprawdę dobre czasy.
Ja oczywiście cały czas starałem się ... i udało się w końcu po 2 latach.
Pamiętam do dziś lipiec: festiwal, chemia, radość, przyjaźń, namiętne pocałunki - wtedy zaczął się nowy rozdział mojego życia to był mój... Głos Rozsądku.